Przy sobie zapominamy o codzienności

Nigdzie nie kupisz szczęścia, miłość daje je gratis.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Miesiąc później


Od samego rana jestem na nogach, dziś jest szczególny dzień.
Urodziny mojej makijażystki, Maggie. I przez to, że miałam zapierdziel w pracy, nie kupiłam jej prezentu. Chodzę teraz po tym centrum jak piorun.
W końcu weszłam do księgarni. Szukałam, szukałam i znalazłam!
Idealnie! Poszłam do kasy zapłacić za prezent. Zadowolona wyszłam ze sklepu i udałam się do Primarku.
Od razu wpadła mi w oko fioletowa sukienka. Chwyciłam ją i udałam się do przymierzalni, w której ją przymierzyłam.
Pasuje! Kupiłam sukienkę i zadowolona skierowałam się ku wyjściu. Wyszłam z centrum handlowego i wsiadłam do swojego auta. Spojrzałam na zegarek, jest 15:40, więc do imprezy zostały mi całe cztery godziny.
Gdy byłam w domu, od razu zabrałam się za przygotowania.
W łazience rozebrałam się do naga i miałam wchodzić do prysznica, gdy zadzwonił mi telefon. Po dzwonku już wiedziałam, kto to.
-Co jest, Hazz?
-Nie wiem czy będę na imprezie, bo mam jeszcze jedną sesję, więc jakbym nie dojechał, to przeproś za mnie Magg- powiedział i się rozłączył.
To było dziwne. Nawet bardzo. Ale w sumie to Harry. Weszłam pod prysznic i odkręciłam kurek z ciepłą wodą.
Na gąbkę nałożyłam trochę żelu pod prysznic o zapachu kokosowym. Uwielbiam go!
Namydliłam całe swoje ciało, po czym spłukałam je.
Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Przebiegłam przez korytarz i weszłam do swojego pokoju.
-Hej, Selly- na łóżku siedział Hazz. Ze strachu, aż podskoczyłam.
-Matko, Styles. Przestraszyłeś mnie- złapałam się za serce- Co tu robisz? A sesja skończona?
-Nie było żadnej sesji. Para nowożeńców się nie zjawiła. Idź się szykuj, bo chyba nie pojedziesz na impreze w ręczniku- zaśmiał się.

Impreza



-Witajcie! Wchodźcie, zapraszam- Maggie zaprosiła nas do środka. Wręczając jej torbę z prezentem złożyłam makijażystce życzenia. Następnie Harrego porwała jakaś grupka dziewczyn, więc samotnie poszłam do baru.
-Sex on the bitch, poproszę- zamówiłam sobie drinka. Już miałam go odbierać, gdy ktoś wyrwał mi szklankę z ręki.
-Ej!- krzyknęłam- To mój drink- zwróciłam się do chłopaka w białym T-shircie, brązowych spodniach opuszczonych bardzo nisko w kroczu i czarnym full capie na głowie. Brunet uśmiechnął się chytrze i upił łyka napoju.
-Oops?- zaśmiał się- Przepraszam, piękna- podszedł do mnie cholernie blisko i zaczął całować moją szyję.
Natychmiast od niego odskoczyłam i spoliczkowałam, czyli uderzyłam go z tak zwanego "liścia".
-Palant- powiedziałam i odeszłam. Słyszałam w tyle, jak mnie woła, ale olałam go. Usiadłam na kanapie i napiłam się drinka. Chwile później dosiadł się do mnie ten sam chłopak. Na początku nie zwracałam na niego uwagi i nawet myślałam, że już odpuści.
Oczywiście na myśleniu się skończyło. Wstał z kanapy i "niechcący" oblał mnie swoim piwem.
-Cholera jasna! Czy ty jesteś poważny?! Spójrz co zrobiłeś! Wiesz ile ta sukienka kosztowała?!-krzyczałam.
-Selena, wszystko w porządku? Co się stało?- niespodziewanie obok nas znalazł się Harry.
-Cześć Styles- uśmiechnął się złośliwie brunet.
-Bieber- syknął Hazz- Idź sobie.
-Huhuhu, czyżby Harry się bał?
-Odejdź, albo ci pomogę- warknął Styles, ale chłopak już sobie poszedł. Bieber? Tak on miał, tak? Yyy...ach!
Justin Bieber. Nie poznałam go.
-Zrobił ci coś?- spytał Harry
-Wylał na mnie swoje piwo. Co za kretyn!
-Chodź, znajdziemy Maggie, to może coś znajdzie Ci na przebranie- przyjaciel złapał mnie za rękę i prowadził przez tłumy ludzi. Kątem oka widziałam, jak Bieber opuszczał dom. Uff!
Szybko udało nam się znaleźć Maggie.
-Coś powinnam znaleźć. Chodź- zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Wyjęła z szafy krótkie spodenki i bluzke na ramiączka i kazała mi to założyć.
-Co się właściwie stało z twoją sukienką?- spytała
-Ten idiota Bieber wylał na mnie swoje piwo, ale widziałam jak wychodził. Chodź, napijemy się.
Około godziny czwartej nad ranem stwierdziliśmy z Harrym, że będziemy już wracać. Z jej domu do domu Hazzy jest kilka minut drogi, więc Harry jednak usiadł za kierownicą i pojechaliśmy.
W domu przyjaciela od razu poszłam się położyć. Przebudziłam się, kiedy materac lekko się ugiął, co oznaczało, że ktoś się położył. Harry przysunął się bliżej mnie, po czym przytulił i zaraz zasnął. Ja nie byłam gorsza, ponieważ dołączyłam do przyjaciela i również zasnęłam.

Justin


Położyłem się na łóżku, gdy dostałem SMS'a do Maggie

"Co się stało na imprezie?"


Odpisałem

"Nic. Przyjadę po ciebie jutro o 5pm. Dobranoc kochanie ;*"



NN= 6 komentarzy ;*
Tagi: #1
20.08.2013 o godz. 00:51
Przyjaźń czy miłość?


Selena Gomez (ur. 22.07.1992r.)

Co mogę o sobie powiedzieć? Jestem raczej szczęśliwą osobą, choć dzieciństwa nie miałam za wesołego. Od małego musiałam dawać z siebie wszystko i pomagać mamie, jak tylko mogłam, ponieważ tata nas zostawił. Na szczęście miałam przyjaciela. Harrego. Pomógł mi w trudnych chwilach. To jaką mam pracę to też zawdzięczam Jemu. Zmotywował mnie, żebym poszła na casting. Dzisiaj jestem modelką. Kocham to co robię. Modeling to całe moje życie i nie mogłabym z tego zrezygnować.

Harry Styles (ur. 01.02.1991r.)

Nie mam szczęścia w miłości i tak na prawdę nigdy nie byłem zakochany po uszy. Dziewczyny kleją się do mnie jak rzepy, ale to raczej dlatego, że jestem sławnym fotografem i znam wiele popularnych gwiazd. Moją najlepszą przyjaciółką jest Selena. Znamy się praktycznie od dziecka, kiedy to jej mama przeprowadziła się z nią z Włoch do UK. Już od małego wiedzieliśmy kim będziemy w przyszłości. Sel zawsze mi pozowała, a ja robiłem jej zdjęcia.

Justin Bieber (ur. 01.03.1994r.)

Szczerze? Niczego mi nie brakuje. Co chce, to mam. Mam też najlepszych fanów, Beliebers. To dzięki nim zawdzięczam to kim teraz jestem i co robię. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Muzyka. Ona jest dla mnie wszystkim.

prolog

-Włącz na MTV!- usłyszałam po drugiej stronie telefonu
-Co? Harry, o co Ci chodzi?
-Włącz! Szybko!- i się rozłączył. Zdezorientowana przełączyłam na kanał muzyczny.

Czy Harry Styles i Selena Gomez to tylko przyjaciele? Oboje mówią, że są najlepszymi przyjaciółmi, jednak zdjęcia, które fotograf umieszcza na Instagramie są interesujące. Co druga fota to z panną Gomez. Fani Seleny nadali im nawet przydomek. "Harlena". Cóż, nie wiemy co na prawdę łączy tę dwójkę, ale nie będziemy tracić z nich oczu.

Hahahahah! Ja i Harry jako para? Oj ludzie na prawdę nie mają co robić. Jesteśmy TYLKO przyjaciółmi. Najlepszymi. Wyłączyłam telewizor i akurat zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Hahaha oglądałaś?- do domu wszedł Harry.
-Tak. Dlaczego oni nie mogą pojąć, że istnieje przyjaźń damsko-męska?- zaśmiałam się.
-Gotowa na sesje?
Kiwnęłam twierdząco głową i wyszliśmy z domu. Harry zawsze podwoził mnie na różne sesje, jakbym nie mogła pojechać swoim samochodem. Po niecałych trzydziestu minutach przegadanej jazdy autem Harrego, zatrzymaliśmy się pod studiem. Wyszliśmy z samochodu i weszliśmy do środka budynku.
-Witaj Selena! Cześć Harry!- przywitała nas moja makijażystka. Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do pokoju tak zwanego 'Przemiana'. Po 15 minutach makijaż był gotowy. Zza drzwi wyłonił się Harry.
-Dobra robota, Maggie- pochwalił dziewczynę- Zrób nam zdjęcie- powiedział i wręczył jej swój telefon.
-3..2.. UŚMIECH! Super wyszliście- uśmiechnęła się pokazując nam zdjęcie. Zgodziliśmy się z nią. Gdy Harry wyszedł, ja zaczęłam się przebierać. Gdy byłam na miejscu, jako fotograf zaczął robić zdjęcia.
-Teraz unieś tą sukienkę, o tak. Bardzo dobrze, Sel. OK to teraz spójrz zalotnie do obiektywu.
Zeszło nam się trzy godziny. Ale za to byliśmy bardzo zadowoleni ze zdjęć.
-To zdjęcie jest świetne- powiedziała Maggie.
-Ale spójrz na to. Jest o wiele lepsze, a Tobie Sel, które się najbardziej podoba?- wreszcie Harry spytał się mnie. Spojrzałam na ekran laptopa i wskazałam palcem na zdjęcie.
-Moim zdaniem to jest niezłe.

~*~

Dodałam. Jak Wam się podoba? Mi osobiście jakoś tak sobie.
Coś zamiast prologu bardziej mi rozdział wyszedł... ;d
Piszcie śmiało co sądzicie, nie bójcie się. :)
A takie pytanko.. WIECIE CO BĘDZIE W NIEDZIELE??
ROK ODKĄD JESTEM TUTAJ Z WAMI NA BLOBLO.PL :D
09.08.2013 o godz. 19:26

Cześć :)


Przepraszam, że nie ma jeszcze rozdziału. Nie mam pomysłów już na tą historię. Postanowiłam zacząć pisać nowe opowiadanie, co Wy na to? :) Niebawem pojawią się bohaterowie oraz prolog, a później rozdziały :D
A więc do napisania <3
Tagi: infoor
08.08.2013 o godz. 01:04

Cześć!


Przepraszam, że nie ma jeszcze rozdziału, ale wyjechał am do koleżanki I nie moge napisać. Obiecuje tylko jak wroce to napisze. wracam 29 lipca. To do napisania <3
Tagi: wakacje
16.07.2013 o godz. 23:16

Dwa dni później

Obudził mnie straszny hałas. Jak się okazało to ten dzieciak chodzi po ulicach i próbuje sprzedać gazety. Otworzyłam okno i wychyliłam się.
-Cześć Kevin! Sprzedałeś coś?
-Hej Jess. Niestety nie. Wiesz co? Piszą, że Justin...
-Bieber?- zapytałam bez entuzjazmu
-No tak. Piszą, że jest w krytycznym stanie i leży w szpitalu. Podobno chciał się zabić.
Stanęłam jak wryta, nie mogłam się ruszyć, a co dopiero coś powiedzieć. W mojej głowie pojawiły się najczarniejsze scenariusze. Zamknęłam okno, w pośpiechu się ubrałam i uczesałam. Wyszłam z domu nikogo nie informując. Jesteście ciekawi dlaczego? Nie mieszkam już z Maxem i Julką. Nie mogłam cały czas siedzieć im na głowie. Mają przecież własne życie i problemy. Nie będę zadręczać ich jeszcze swoimi. Znalazłam pracę, niedaleko mojego domu. No i kupiłam dom.. znaczy część pieniędzy pożyczyła mi matka. Co z ojcem? Tymczasowo jest w areszcie. Jeszcze nie jest ustalona data rozprawy. Wracając do mnie, jestem w samochodzie i jadę do szpitala. Drogę odbyłam w ciszy.
-Przepraszam, gdzie leży Justin Bieber?- spytałam recepcjonistki
-Jest pani z rodziny?
-Ee, tak. Jestem jego ... dziewczyną.
-To nie możliwe, ponieważ u pana Biebera jest już jego dziewczyna-powiedziała przyglądając mi się.
-Dziewczyna? Przepraszam, jestem jego kuzynką.
-Sala 305- i już mnie nie było. Dziewczyna? Przecież...no tak zerwałam z nim, ale po tak krótkim czasie on już sobie znalazł pocieszenie? Nie czekając na windę, weszłam po schodach na trzecie piętro. 300, 302, 305-jest! Już miałam przekroczyć próg, ale coś mi nie pozwoliło. W sali, obok łóżka Jusa siedziała ta sama blondynka, ta z wywiadu. Cofnęłam się o krok, gdy jego ciemne oczy powędrowały w stronę drzwi. Wybiegłam stamtąd, usłyszawszy jego głos. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Jechałam bez celu, przed siebie, jak najdalej stąd. Łzy leciały strumieniami. Nie mogłam ich powstrzymać. Zatrzymałam samochód przed wjazdem do swojego garażu i poszłam się przejść. Doszłam do parku, usiadłam na najbliższej ławce i zaczęłam głośno płakać.
-Jessica?- usłyszałam prawie niedosłyszalny szept. Podniosłam głowę i zobaczyłam zmartwioną buzię Kevina.
-Dlaczego płaczesz?- spytał
-Wiesz, każdy ma czasem takie dni, w które jest mu smutno i musi sobie popłakać.
-To chodzi o tego Justina, prawda?
-Nie. Kevin idź do domu. Babcia się na pewno martwi, a na dodatek jest już późno.
Chłopiec spojrzał się na mnie i lekko zaśmiał.
-Mnie nie oszukasz. Powiedz, co się dzieje?
Nie wiem dlaczego, ani jakim cudem, wygadałam się dziewięciolatkowi. Po mojej "opowieści" chłopiec mocno mnie przytulił i powiedział:
-Nie martw się. Będzie dobrze- najdziwniejsze jest to, że takie słowa, których wręcz niecierpie dodały mi otuchy, poczucia, że wszystko może będzie tak jak kiedyś. Niesamowite. On.. on jest niesamowity. Już w tak młodym wieku doznał tylu nieprzyjemnych rzeczy. Matka i ojciec zginęli w wypadku samochodowym, a on mieszka z babcią, która nie wiadomo jak długo jeszcze będzie na tym świecie. Maluch pomaga jej jak tylko może. Po godzinie wspólnego siedzenia odprowadziłam Kevina do domu.
-Witaj Jessica. Dziękuję za odprowadzenie wnuka- w drzwiach stała niska starsza kobieta z dużymi okularami na nosie.
-Nie ma za co dziękować. Cała przyjemność po mojej stronie.
-Wejdź. Zaparzę herbatkę, zjemy ciasto. Właśnie upiekłam.
Przez chwilę się wahałam, ale ostatecznie siedziałam już na wielkim fotelu.
-Może ja jednak pani pomogę?- spytałam wiedząc w jakim stanie jest pani Eleanor.
-Nie potrzeba. Ty sobie dziecko siedź. Ja już kończę- uparta jak zawsze, westchnęłam i spojrzałam na Kevina, który oglądał kreskówki w telewizji. Do pokoju weszła pani Eleanor z tacką w ręku. Wzięłam od niej tacę i postawiłam na stole. Razem ze starszą kobietą usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Kevin przestań już oglądać te bajki, może Jessica chciałaby coś obejrzeć.
-Nie, niech sobie ogląda. Młody sprzedał dziś wszystkie gazety!- pochwaliłam go.
-To wspaniały chłopak. Chciałabym, żeby zaczął naukę w szkole, ale nie stać mnie na to. Moje leczenie kosztuje fortunę, no cóż dzięki temu mogę jeszcze sobie trochę pożyć. No dobra Kevin, przełącz na wiadomości.
Widziałam jak spłynęła jej łza i jak szybko ją wytarła, żebyśmy tylko tego nie zobaczyli. Wlepiłam swoje oczy w telewizor.
'Idol nastolatek, Justin Bieber w szpitalu! Nie wiemy dlaczego tam trafił, ale jego stan jest krytyczny. Miejmy nadzieję, że szybko powróci do zdrowia, zwłaszcza, że jest przy nim jego dziewczyna Barbara Palvin. Dziewczyna siedzi przy nim cały czas. Na dziś to już wszystko. Widzimy się jutro, o tej samej porze. Zapraszam'

Powiedziała prezenterka i włączyły się reklamy. Czułam jak do moich oczu napływają łzy dlatego zatrzepotałam rzęsami, żeby przypadkiem się nie wydostały. Dopiłam herbatę i wstałam z fotela.
-Ja już będę się zbierać. Dziękuję za herbatę i ciasto-powiedziałam z uśmiechem.
-No dobrze. Jeszcze raz dziękuję za przyprowadzenie wnuka.
-Naprawdę nie ma za co. Do widzenia. Pa Kevin!- rzekłam i wyszłam z domu. Emocje zwyciężyły i po chwili miałam już policzki mokre od płaczu. Usiadłam na krawężniku i schowałam twarz w dłoniach.
-Przepraszam, mogę pani jakoś pomóc?- usłyszałam męski głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka w moim wieku.
-Nie, raczej nie. Chyba, że masz fajki-odpowiedziałam. Chłopak zaśmiał się, wyjął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Wzięłam jednego, podpaliłam i zaciągnęłam się. Wypuściłam dym z ust, po czym się uśmiechnęłam.
-Jestem Alexander.
-Jessica, ale mówią mi Jess, bo krócej- powiedziałam i przypomniałam sobie, że tak samo przedstawiłam się Justinowi. Szybko odgoniłam od siebie te myśli. Nawet nie zauważyłam kiedy prawie leżeliśmy ze śmiechu z Alexem.
-Dobrze mi się z tobą rozmawia- powiedział
-Mi również- uśmiechnęłam się.
-Masz ochotę się napić? Znam fajny klub- zaproponował. Zgodziłam się, bo chciałam zapomnieć o Justinie.
Raz na zawsze.
~*~

Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej. :D Jest już jedenasty rozdział. Jak się Wam podoba? ^^
Macie jeszcze zdjęcie Justina i Jessici jak byli szczęśliwi.
jbb.jpg
Tagi: jedenasty
15.06.2013 o godz. 23:00
Witam ^^

Witajcie kochani! Nie wiem czy ktoś mnie jeszcze pamięta, ale znowu biorę się za pisanie.
Tylko ... nie wiem czy pisać to opowiadanie czy może zacząć nowe? Jak chcecie? :)


Briliant-smile
Tagi: informacja
12.06.2013 o godz. 23:21
KOCHANI !!!

Jutro postaram się dodać nowy rozdział. W końcu :D
Muszę Wam coś jeszcze powiedzieć, ale to jutro.

Pozdrawiam i Kocham Was <3


briliant-smile
Tagi: dfhdh
14.03.2013 o godz. 18:32
Stałam jak słup i wpatrywałam się w mały, kwadratowy ekran. Do oczu napływały mi łzy. Przetarłam oczy i weszłam do sali, w której znajdował się mój brat. W pomieszczeniu zobaczyłam jak Julka pomaga mu pakować swoje rzeczy.
-A to ty już wychodzisz? Wczoraj miałeś atak.
-Podali mi leki, które powstrzymają atak. A co, nie cieszysz się?- spytał
-No jasne, że się cieszę!- wtuliłam się w Maxa. Chwilę później odebraliśmy wypis i udaliśmy się do domu. Po drodze powiedziałam bratu, co się wydarzyło.
-Justin? Nie, on by tak nie zrobił..
-Max, ale widziałam to na własne oczy.
-A skąd wiesz, że to był Justin?- zapytał
Chwilę zawahałam się i pomyślałam czy to na pewno był Bieber.
-Miał te same ubrania, jejku Max umiem rozpoznać swojego chłopaka!-zbulwersowałam się. Chłopak już się nie odzywał. Pod domem zobaczyłam dobrze mi znany samochód, na schodach siedział Bieber. Wysiadając z auta , na głowe założyłam kaptur. Bieber od razu do mnie podbiegł i zaczął przepraszać.
-Daj mi spokój!- wydarłam się w końcu. Szatyn trochę przestraszony odsunął się ode mnie.
-Proszę, daj mi to wytłumaczyć
-Justin, nie. Z nami koniec.- powiedziałam powstrzymując łzy i weszłam do domu zostawiając chłopaka. Osunęłam się po drzwiach i usiadłam na podłodze. Nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Przybiegła do mnie Julka i kucnęła obok.
-Zerwałam z nim. - wyszlochałam. Dziewczyna mocno mnie przytuliła. Trochę tak posiedziałyśmy, aż do pokoju wpadł Max.
-Justin cały czas siedzi przed domem.- powiedział patrząc przez okno- Zaraz wrócę- dodał i wyszedł z domu. Zapewne do Biebera.
Justin

Schrzaniłem. Straciłem Jess, straciłem wszystko. Usiadłem na jednym ze schodków i schowałem twarz w dłonie. Z moich oczu zaczęły spływać łzy. Nagle usłyszałem, że drzwi od ich domu otwierają się. Wstałem i odwróciłem się z nadzieją, że tym kimś będzie Jessica. Jednak nie. Był to Max.
-Max, ja..-zacząłem
-Skończ. Chcę jedynie wiedzieć, czy zrobiłeś to celowo?- zapytał
-Nie! Ona się na mnie rzuciła i pocałowała.
-Justin, ja Ci wierzę, ale trudno będzie Ci odzyskać Jess. Wiesz jaka ona jest.
-Max proszę, pomóż mi. Wiesz jak bardzo kocham Twoją siostrę. Muszę ją odzyskać.
Chłopak głośno westchnął i spojrzał na mnie.
-Ja nic nie mogę zrobić. Musisz sprawić, żeby Ci uwierzyła. Muszę iść. Pa- rzucił i wszedł do domu. Stałem jeszcze chwile i wsiadłem do auta. Spojrzałem raz jeszcze na balkon i zobaczyłem Jessice. Mimo dużej odległości widziałem jej łzy spływające po policzku. Gdy zobaczyła, że patrzę na nią szybko je wytarła i weszła do środka. Stwierdziłem, że nic tu po mnie, więc odpaliłem silnik i pojechałem na najbliższą plażę. Po drodze cały czas z moich oczu leciały łzy. Nagle zobaczyłem ogromny klif. Zatrzymałem samochód i wdrapałem się na górę.
-Kocham Cię Jessica!-szepnąłem i już miałem zrobić ostatni, decydujący krok.

Przepraszam, za długą nie obecność ;cc Nie wiem też, kiedy będzie rozdział jedenasty.
Tagi: dziesiąty
20.01.2013 o godz. 21:50

Dobra, zdecydowałam że nie będę opuszczać tego bloga. Macie rację. Najwierniejsi czytelnicy zostaną. :)
Rozdział .. hm nie wiem kiedy dodam. Postaram się w tym tygodniu, ale nie obiecuję. Powód ? Testy, testy, testy! :/ Ale już 28.01 - FERIE !!! :D no przynajmniej u mnie.xd No to ja już powoli myślę, nad kolejnym rozdziałem. :*
Tagi: dddd
13.01.2013 o godz. 15:19

Hej co jest ? W tydzień tylko 4 komentarze? Aż taki kiepski był tamten rozdział? Może powinnam zakończyć już ten blog, co? :( Nie wiem no .. Mam mieszane uczucia...
Tagi: (
05.01.2013 o godz. 21:01
-Posłuchaj mnie. Nie możesz się poddać, musimy być silne. Max przeżyje, jest silnym chłopakiem i da radę, ale tylko z naszą pomocą. Musimy pokazać mu, że wierzymy,że wyzdrowieje!
-Masz rację, przepraszam ..
-Dobra chodź, zjemy coś.- zeszły na dół. W kuchni zrobiły sobie po zapiekance i ze smakiem zjadły. Po posiłku urządziły sobie maraton filmowy.
Justin

W domu zastałem Scotta z moją mamą, którzy zawzięcie o czymś dyskutowali. Nawet mnie nie zauważyli. Gdy zbliżyli się do siebie tak, że ich czoła prawie się stykały odchrząknąłem, na co jak oparzeni oderwali się od siebie.
-Witaj Justin. Co tam?-zapytał zmieszany Scott
-Cześć. Nie lepiej niż u Was.- skrzywiłem się
-To ja będę się zbierał. Pamiętaj jutro masz wywiad u Ellen na czternastą-powiedział wychodząc
-Justin to nie tak .. - zaczęła moja mama
-To Twoje życie, nic mi do tego.-machnąłem ręką i poszedłem do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i zacząłem rozmyślać o jutrzejszym wywiadzie, o Maxie, Jess..właśnie! Muszę jej o tym powiedzieć. Wyjąłem komórkę i napisałem do niej SMS. Po chwili dostałem odpowiedź, że będzie oglądać. Uśmiechnąłem się sam do siebie i poszedłem się odświeżyć. Umyty wskoczyłem do łóżka i lada moment zasnąłem.
Następny dzień

Obudziłem się gdzieś około 11. Przetarłem oczy i wstałem z łóżka. Poszedłem do łazienki się odświeżyć i ubrać. 2O minut później siedziałem już w salonie i jadłem śniadanie. Po posiłku postanowiłem pojechać do Jessici. Spojrzałem na zegar - 12.20, wyszedłem z domu i popędziłem do auta. Odpaliłem silnik i ruszyłem. Po półgodzinnej jeździe byłem już na podjeździe.
-Justin !-rzuciła się na mnie gdy otworzyła drzwi.
-Aż tak się stęskniłaś? - zapytałem z uśmiechem. W odpowiedzi dziewczyna zaśmiała się i pocałowała mnie. Weszliśmy do środka. Zaczęliśmy rozmawiać o przeróżnych sprawach. Zerwałem się z kanapy gdy na zegarze wybiła 13.30
-Co jest ?- zapytała
-Przepraszam, muszę już jechać. Wywiad jest na 14.-spojrzałem się na nią, widać posmutniała. Podszedłem do niej i pocałowałem. Dziewczyna od razu się rozpromieniła. Uśmiechnąłem się do niej po czym wyszedłem z domu. Chwile później jechałem do studia.
JESSICA

Gdy Justin wyszedł, obudziła się Julka.
-Pojedźmy do niego, dobrze?- poprosiła. Zgodziłam się, mimo że zaraz miał odbyć się wywiad z Justinem, a ja obiecałam że będę go oglądać. Wsiadłyśmy do auta i wyjechałyśmy z garażu. Od kilku minut stoimy w korku. Droga dłużyła się strasznie długo. W końcu dotarłyśmy do szpitala. Na jednym z korytarzy był telewizor, akurat leciał w nim wywiad z JB.
-Kończymy dzisiejszy program takim słodkim widokiem!- powiedziała Ellen i kamera skierowała się na szatyna. Nie był sam. Miział się z jakąś blondynką.
***

Rozdział jest do kitu. Schrzaniłam. Przepraszam.
Tagi: dziewiąty
30.12.2012 o godz. 17:11

Kochane Brylanciki !!!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wraz z Justinem i Jess życzymy Wam wszystkiego najlepszego! Wspaniałych prezentów, bogatego Mikołaja. Rodzinnych świąt i pijanego Sylwestra!♥

ps. rozdział postaram dodać się w tym tygodniu, ale nie obiecuję ;)
Tagi: życzenia
24.12.2012 o godz. 15:29
Tydzień później

Obudziła się w tym samym miejscu. Policzki miała mokre od płaczu, zresztą jak każdego ranka. Przetarła oczy i odwróciła się na drugi bok. Nie ma już na nic siły. Ojciec robi z nią co chce, a ona się nawet nie broni. Każdego dnia myśli o nim i płacze. Zaczęła się nawet okaleczać, nie chciała tego ale pragnęła być nim, swoim ukochanym i tym jedynym. Przymknęła oczy chcąc zasnąć i jeszcze raz śnić o nim. Nie trwało to długo, ponieważ usłyszała huk. Myśląc, że to ojciec nie odwracała się. Drzwi się otworzyły.
-Jessica..-szepnął dobrze znany jej głos. Uśmiechnęła się namyśl, że znowu słyszy ten niesamowity głos mimo, że to tylko jej wyobraźnia. Wstała z łóżka i patrzyła na chłopaka, miał łzy w oczach.
-Tak bardzo tęsknie! Chciałabym być teraz z Tobą!-szepnęła
-O czym ty mówisz?- spytał podchodząc do niej. Dziewczyna głęboko westchnęła
-Ja wiem, to przeze mnie Ciebie już tu nie ma..
-Jess, o czym ty mówisz? Ja jestem tu, cały i żywy!
Brunetka zaśmiała się i powiedziała
-To niemożliwe, przecież dzwonili do mnie ze szpitala...
-Niemożliwe? To ja Ci udowodnię,że jestem tu z krwi i kości.-podszedł do niej tak blisko, że ich twarze dzieliły milimetry, ujął jej twarz i pocałował. Dziewczyna mimo zaskoczenia oddawała pocałunki.
-I co? Teraz mi wierzysz?- powiedział z uśmiechem, jej po policzku spływały krystaliczne łzy. Wtuliła się w chłopaka najmocniej jak tylko potrafiła. Justin zaczął śpiewać
You know that I care for you, I'll always
be there for you
I promise I'll just stay right here
I know that you want me to, baby we can make it through Anything, cause everthing's gonna be alright

Jessica jeszcze bardziej wtuliła sie w Justina.
-Jak ty tu? Skąd?- zaczęła go wypytywać
-Przepraszam, że nie przyszedłem wcześniej, ale byłem w szpitalu, na wskutek tego postrzału. Wczoraj dopiero wyszedłem. Próbowałem już wcześniej tu przyjść, ale twój ojciec mnie nie wpuścił.
-To już nie jest mój ojciec, jak teraz udało Ci się przyjść?
-Jess..John jest na komisariacie. Zadzwoniłem po policję i doniosłem na niego.Przepraszam-w odpowiedzi dziewczyna przyssała się do jego ust.
-Dziękuję-szepnęła- Co z Maxem?
-Dostał wstrząsu mózgu i jest jeszcze w szpitalu.
-Co!? Pojedźmy do niego.-poprosiła, chłopak zgodził się i wyszli z mieszkania. Po kilkunastu minutach siedzieli już w jego sali. Brunetka jedną ręką trzymała brata, drugą Justina. Julka siedziała w kącie sali, co chwila pociągając nosem. W tej chwili w sali rozległ się dźwięk aparatury i pielęgniarki wyprosiły całą trójkę. Julka zanosiła się płaczem, Jess ją uspokajała, a Justin chodził nerwowo w kółko. Po upływie 30 minut z sali wyszedł lekarz. Przetarł ręką spocone czoło.
-Co z nim?- zapytał szatyn
-Opanowaliśmy sytuację. Krew nie do końca dopływa mu do serca stąd ten atak. Podaliśmy mu leki i wszystko jest już w porządku- uśmiechnął się blado
-Ale będzie musiał brać te leki do końca życia?
-Trudno mi jest teraz podać dokładną odpowiedź. Miejmy nadzieję, że nie. Przepraszam, ale pacjenci czekają. Jedźcie państwo do domu, pan Max musi teraz odpocząć-powiedział i odszedł. Wolnym krokiem skierowali się w stronę wyjścia. Justin podjechał pod dom Maxa i Julki. Blondynka mówiąc ciche "dziękuję" wyszła z auta i poszła.
-Jedziemy do mnie?- zapytał szatyn
-Justin kiedy indziej, pójdę do Julki. Nie chcę, żeby była sama, szczególnie teraz ..
-Dobrze, rozumiem. Widzimy się jutro?- dziewczyna skinęła głową, pożegnała się i poszła do domu. W środku zaczęła szukać Juli. Nigdzie nie mogła jej znaleźć, w pewnym momencie coś ją tknęło, żeby iść do łazienki dziewczyny.
-JULKA!!-krzyknęła widząc, że blondynka trzyma żyletką przy nadgarstku. Szybko do niej podbiegła, wyrwała jej przedmiot i wyrzuciła do kosza.
-Co ty chciałaś zrobić? Odbiło Ci?!
-Jessica, ja już dłużej nie wytrzymam. Tego stresu, Max już kilka razy miał takie ataki i lekarze za każdym razem mówili, że to nie powinno się powtórzyć- schowała twarz
-Posłuchaj mnie. Nie możesz się poddać, musimy być silne. Max przeżyje, jest silnym chłopakiem i da radę, ale tylko z naszą pomocą. Musimy pokazać mu, że wierzymy,że wyzdrowieje!
***

Obiecany rozdział ósmy. Jakiś taki .. blee ! ;C A Wam, podoba się? :)
Do lifewith1d: Jestem Belieber i Directioner :) A jeśli chodzi o związek Stylesa z Tay .. nie lubię jej to fakt, ale nie dlatego, że umawia się z Harrym. Od początku jej nie lubiłam i jak zapewne nie polubię. Jeśli Harry jest z nią szczęśliwy to niech z nią będzie. Przed chwilą przeczytałam, że chłopcy pokłócili się z Hazzą o jego związek. Szczerze to się im nie dziwie. Mają prawo być źli, w końcu Harry zaniedbuje zespół. Przepraszam, ale taka prawda. :( Jeśli zespół się rozpadnie (czego bardzo bym nie chciała!!!) to będę pewna, że to jej wina. Tyle na temat tego "związku".
Tagi: ósmy
19.12.2012 o godz. 22:45

Witajcie Brylanciki ! ♥
Jako tako, że dopadła mnie już magia Świąt, pisze kolejny rozdział. Postaram się dodać go do czwartku, przed tym całym końcem świata (LOL). Myślę, że on Was zaskoczy, pozytywnie- mam nadzieję ;)Wszystkie niejasności się w nim wyjaśnią. No ja już zmykam. Dobranoc ! ♥
Kocham i pozdrawiam, briliant-smile
17.12.2012 o godz. 23:19
Zanim zaczniesz czytać proszę włącz to
Justin Bieber- Be alright

-Kocham Cię..-szepnął mi na ucho. Uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego ciepły tors. Wkrótce wszyscy zasiedliśmy do stołu. Ze smakiem konsumowaliśmy na wigilijnym stole. Justin co chwila patrzył się na mnie i uśmiechał. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, Julka poszła otworzyć.
-To chyba do Was..- powiedziała wchodząc do jadalni. Oderwałam wzrok od talerza i spojrzałam się na postać stojącą w drzwiach. Odebrało mi mowę, a przez ciało przeszedł zimny dreszcz. Max wstał od stołu i podszedł do naszego ojca.
-Czego chcesz?- spytał sucho
-Przyszedłem tu po swoją córkę.- odepchnął go jedną ręką, na wskutek czego Max runął na ziemie. Julka podbiegła do niego, z nosa leciała mu krew. Ojciec podszedł do mnie i złapał za rękę, ciągnął w stronę czarnego auta. Zaczęłam się szarpać, ale to nic nie dało. John ścisnął jeszcze mocniej moją rękę. W oddali widziałam jak Justin biegnie w naszym kierunku, później usłyszałam strzał i Bieber upadł na ziemie. Zaczęłam krzyczeć, jeszcze bardziej wyrywając się. Ojcowi się to nie spodobało, ponieważ dostałam w policzek. Momentalnie złapałam się na niego, czułam że robi się siny. Z moich oczu leciał już strumień słonej cieczy. John brutalnie posadził mnie na tylnym siedzeniu samochodu. Zamknął drzwi z szyderczym uśmiechem i wsiadł za kierownice.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Jechali zaśnieżonymi ulicami Nashville. W końcu samochód zatrzymał się, a dziewczyna spojrzała przez szybę. Znała to miejsce bardzo dobrze. To przed tym budynkiem i przed ludźmi mieszkającymi w tym domu uciekła z pomocą starszego brata. Drzwi się otworzyły i Jessica zobaczyła człowieka, którego nienawidzi. Jednym ruchem wyciągnął ją z pojazdu i zaciągnął do domu. W środku nic się nie zmieniło. Cały czas czuć było whisky i papierosy. Ojciec zaprowadził ją do swojego starego pokoju, dziewczyna się już nie szarpała. Nie miała siły, jej myśli były zajęte przez Justina. Teraz nie liczyło się dla niej swoje bezpieczeństwo, tylko on. Nie mogła darować sobie tego, że to przez nią wszystko się tak potoczyło. Otarła swoje czerwone od płaczu oczy i usiadła na łóżku. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła cicho popłakiwać prosząc Boga, żeby Justinowi nic nie było. Wyjrzała przez okno. Na ulicach nikogo nie było, czasami przejeżdżały jakieś samochody osobowe. W oknach domów sąsiadów mieniły się kolorowe światełka od ozdób świątecznych. Brunetka odeszła od okna i podeszła do drzwi. Uderzyła w nie pięścią po czym zjechała po nich. Siedziała tak, dopóki nie usłyszała, że ktoś otwiera drzwi od jej pokoju. Zerwała się na równe nogi i ustała na przeciwko drzwi. W progu stanął dość wysoki mężczyzna ze szklanką przezroczystej cieczy. Jessica podeszła do okna, nie chcąc dłużej patrzeć na człowieka, który był jej ojcem. John stawiając szklankę na dębowym stoliku podszedł do córki.
-Zejdź na dół, zjemy kolacje- zaproponował
-Nie jestem głodna.- skłamała. Owszem zjadałaby coś, bo zdążyła zjeść tylko kawałek ryby, w tym momencie głośno zaburczało jej w brzuchu.
-Właśnie widzę.Chodź i bez dyskusji!-złapał ją za nadgarstek
-Zostaw mnie! Nienawidzę cie po tym co zrobiłeś! Słyszysz, nienawidze!- krzyknęła wyrywając się
-Jak ty się do ojca odzywasz?!
-Ja nie mam ojca!!- w tym momencie ręka Johna znalazła się na jej policzku. Po spoliczkowaniu dziewczyny wyszedł z jej pokoju i zamknął na klucz. Brunetka usłyszała dźwięk swojego telefonu. Otarła oczy i odebrała.
-Co?! Ale to na pewno on?- starała się przybrać normalny ton głosu, jednak marnie jej to wychodziło. Ale co się dziwić, dowiedziała się, że jej chłopak nie żyje. Już go tu nie ma, jest teraz w innym świecie, być może tym lepszym. Rozłączywszy się Jess rzuciła telefonem o ściane. Komórka o dziwo nie rozpadła się. Miała teraz przed oczami ich wspólne chwile. Ich pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek. Niby niespodziewany, ale magiczny.
Wtedy oboje czuli, że to nie tylko przyjaźń, ale miłość.
***

Witajcie ♥.♥
Jesteście niesamowite! ♥ Poprosiłam o 10 komentarzy i dostałam je. Rozdział ... no nawet mi się podoba. A Wam? Spodziewałyście się takiego rozwoju akcji? ;)
Następny postaram dodać jak najszybciej, spodziewajcie się go jeszcze w tym tygodniu :*
Kocham Was ♥♥♥
Tagi: siódmy
16.12.2012 o godz. 18:17
Siedzę w swoim pokoju i myślę nad tym co zrobił Bieber. Byliśmy albo nadal jesteśmy przyjaciółmi. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę- powiedziałam w miare słyszalnie. Drzwi zaskrzypiały i za nimi wyłoniła się sylwetka drobnej dziewczyny.
-Wszystko okej?- zapytała Jula siadając obok mnie
-Tak..nie .. to znaczy.. Grrrh! Nic nie jest dobrze!
-Co się stało? Coś z Justinem?- no jakby czytała mi w myślach. Spuściłam głowę i patrzyłam na pierścionek na palcu.
-Całowaliśmy się.. - powiedziałam cicho
-Że niby jak to?!- prawie, że krzyknęła
-No dostałam od niego ten wisior i chciałam mu podziękować dlatego dałam mu całusa w policzek, ale okazało się, że on odwrócił głowe i pocałowaliśmy się ..
Zapadła cisza. Niepokojąca cisza.
-Ale on to specjalnie zrobił?
-Nie wiem .. Muszę z nim porozmawiać.
-Porozmawiacie jutro, teraz idź spać, bo nie wyglądasz za dobrze. Dobranoc ! - powiedziała wychodząc
22 grudnia

-A jak ta?- zapytałam po raz setny
-Nie podoba mi się. Poczekaj, coś Ci znajdę.- powiedział i już go nie było. Zaśmiałam się na widok Justina wyrywającego sukienkę jakieś starszej babce. Można powiedzieć, że zaczynamy od nowa. Dopiero od kilku dni rozmawiamy ze sobą, podświadomość mówi mi, że on do mnie coś czuje. Wyczuwam to też po jego zachowaniu. Od tego "pocałunku" zmienił się, ale nie tylko on. Ja też zauważyłam, że zmieniłam się pod jego wpływem. Nie chodzę na imprezy, zerwałam też z paleniem- raz na zawsze! Justin uświadomił mi, iż takim trybem życia długo bym nie pociągnęła. Jestem mu za to strasznie wdzięczna.
-Przymierz- podał mi sukienkę. Poszłam do przymierzalni i ubrałam się w nią. Przejrzałam się w lustrze i zaniemówiłam. Wyglądałam olśniewająco. Teraz zobaczyłam, że zmieniłam się nie tylko z zewnątrz, ale i wewnątrz. Już nie jestem tą dziewczyną, która nienawidzi świata i wszystkich w okół. Teraz jestem szczęśliwa, ale tak na prawdę. A to wszystko dzięki niemu. Dzięki niemu wróciłam do "żywych", to dzięki niemu wiem, że przyjaźń damsko-męska istnieje. I to dzięki niemu tak na prawdę .. zakochałam się, wiem co to znaczy mówić "kocham". Poprawiłam sukienkę i wyszłam za zasłony. Niepewnie podeszłam do szatyna, który na mój widok uśmiechnął się i przegryzł dolną wargę.
-Kupujemy?- zapytał a ja tylko kiwnęłam głową i poszłam się przebrać w swoje ciuchy. Po zakupach poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Justin poszedł zamówić nam po gorącej czekoladzie, a ja zajęłam miejsce. Nie było go już z 15 minut, no ale kolejka była ogromna! Niespodziewanie dosiadł się do mnie jakiś chłopak.
-Czemu taka ładna dziewczyna siedzi sama?- zapytał
-Właściwie .. - nie dokończyłam bo przyszedł Justin
-Jestem już kochanie, przepraszam, że tak długo, ale kolejka się ciągnęła i ciągnęła.- powiedział i cmoknął mnie w policzek, następnie spojrzał się na chłopaka. -Jakiś problem?- tym razem zwrócił się do niego, lecz już go nie było. Bieber zaśmiał się i usiadł naprzeciwko mnie.
-Nie musiałeś, aż tak kłamać- zaśmiałam się i wzięłam łyka napoju. Po wypiciu Juju zawiózł mnie do domu.
Wigilia

Jest dokładnie ósma, a my już na nogach. Max pojechał z Justinem po choinkę, a ja z Julką przygotowujemy jedzenie. Po jakiś dwóch godzinach wrócili. Mieli mały kłopot z zaniesieniem choinki do salonu, bo była trochę za duża. Poszłam szybko na strych i poszukałam ozdób. Gdy już je znalazłam, pobiegłam do salonu. Razem z chłopakami zabraliśmy się za ubieranie choinki. Było przy tym dużo śmiechu, bo to choinka ni z gruszki ni z pietruszki się przewróciła i gdy zawieszałam łańcuch też by leżała na ziemi, ale w ostatniej chwili Justin ją złapał. Zanim się obejrzeliśmy było ciemno. Podeszłam do okna z kubkiem kakao i wypatrywałam pierwszej gwiazdki. Chwilę później przyłączył się do mnie Biebs.
-Chodźcie już!- zawołała nas Julka, jak na komendę zerwaliśmy się i poszliśmy do salonu. Gdy Max z Julą zobaczyli, że jesteśmy wybuchnęli śmiechem. Spojrzałam się na Justina, ten tylko wzruszył ramionami.
-Spójrzcie w góre- powiedziała Julka jak wychodzili. Uniosłam wzrok ku górze i co zobaczyłam? Jemioła ! No super... Bieber zaczął się śmiać i nastawił dziubka.
Przewróciłam oczami i lekko musnęłam jego wargi.
-Kocham Cię.. - szepnął mi na ucho.
***

Last krysmes aj gew ju ma haaaaaaaaaart!! ; D
Mamy taki oto Świąteczny szósty rozdział. Jak wrażenia? ^^
Ach zrobię taki mały szantażyk :D
10 opini= 7 rozdział poradzicie sobie, jak w pytaniu było 9 komentarzy to co to dla Was :)
Tagi: szósty
13.12.2012 o godz. 18:49

Rozdział pisze, więc możecie się go spodziewać jutro. Ewentualnie w piątek, ale postaram się dodać jutro <3 Trzymajcie się ;*
Tagi: xk
12.12.2012 o godz. 15:50

Chcecie szósty rozdział?
Tagi: ? ?
09.12.2012 o godz. 15:55
-Mamo to jest Jessica- moja przyjaciółka!
-Przyjaciółka? Nie chce mi się wierzyć!
-To uwierz! Nic mnie z nią nie łączy oprócz przyjaźni!- krzyknął Juju. Stałam jak słup. Nie mogłam drgnąć, po chwili jednak się ogarnęłam. Bez słowa wyszłam z sali, potem ze szpitala. Usiadłam na ławce przed budynkiem. Dlaczego mama Justina tak zareagowała? Nagle coś znalazło się na mojej dłoni. Zobaczyłam kilka płatków śniegu. Rozejrzałam się po okolicy- wszędzie był biały puch. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę.
-Jessica, przepraszam Cię za mame. Ona zareagowała tak, bo kiedyś przej jedną pannę chciałem skończyć z muzyką.-powiedział zachrypniętym głosem
-Rozumiem, ale wiesz,że NIE przyjaźnię się z Tobą tylko dlatego,że jesteś sławny, prawda?
-Zdołałem zauważyć- zaśmiał się. Siedzieliśmy w ciszy dobre kilkanaście minut dopóki Justin zaczął kichać.
-Chodźmy do domu-powiedziałam- Zobacz już kichasz. No ruchy kluchy leniwe!
-Nie przesadzaj, nic mi nie będzie. Aaaa psik!!!
-No właśnie widze. Chodź i nie marudź!- pociągnęłam go w stronę samochodu. W drodze do domu Justin co chwila smarkał nosa i pokasływał. W domu zrobiłam mu gorącą herbate z miodem i cytryną, taką jaką zawsze babcia robiła mi i Maxowi jak byliśmy chorzy. Jak pamiętam zawsze pomagała. Bieber niechętnie ją wypił, upierał się, że nic mu nie jest. Do kuchni wpadli Max z Julką informując, że wychodzą. Po ich wyjściu poszłam do salonu i walnęłam się na kanape. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ...
Następny Dzień


Obudziłam się równo o 7:00. Chciałam się obrócić, ale na coś wpadłam. Spojrzałam i tym "cosiem" był śpiący Bieber.
Zeszłam z łóżka, żeby nie obudzić przyjaciela i powędrowałam do szafy. Wyjęłam z niej czerwone rurki i białą bluzkę w paski. W łazience umyłam, uczesałam i pomalowałam się. Dopiero teraz przypomniało mi się, że dziś są Mikołajki, a ja nie mam prezentów. Z pokoju zabrałam torebke i wybiegłam z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do najbliższego centrum handlowego. Po półgodzinnej jeździe byłam już na parkingu. Lekko zdenerwowana wyszłam z samochodu i udałam się do środka. Czemu jestem wkurzona? Normalnie byłabym tu po 10 ewentualnie 15 minutach, ale był ogromny korek, na dodatek nie mam pojęcia co im kupić. Weszłam do pierwszego sklepu, lecz nic mi się nie podobało. W końcu po półtorej godzinie podjeżdżałam już do domu. Zabrałam torebki z prezentami i pobiegłam do środka. Na moje szczęście wszyscy jeszcze spali. Prezenty postawiłam na stoliku, a sama zabrałam się za robienie śniadania. Z lodówki wyjęłam kilka jajek, bekon itp. Zaczęłam robić jajecznice podśpiewując "Last Christmas". Jako pierwsza zeszła Julka.
-Czeeść .. Mmm co tak ładnie pachnie?- zapytała całując mnie w policzek
-Hej. A jajecznica z bekonem- uśmiechnęłam się szeroko, co blondynka odwzajemniła. Nałożyłam na talerz porcję dla Julki i podałam jej. Dziewczyna rzuciła się na tą jajecznice, jakby nie jadła z ponad rok. Zaśmiałam się i też zaczęłam jeść. Gdy skończyłyśmy do kuchni wparowali Max z Justinem. Również zjedli swoje porcje. Czas na prezenty. Poszłam do salonu i chwyciłam torby. Schowałam je za siebie i weszłam do kuchni.
-A ty co tam masz? - zapytał Max, w tym czasie wyjęłam torby za siebie i uśmiechnęłam się
-Wesołego Mikołaja!!!- wydarłam się i rzuciłam się na nich.
Każdemu podarowałam właściwą torbę, czekałam na ich reakcje.
-Nie no jesteś genialna! Dziękuje!!- krzyknął Justin i pocałował mnie w policzek. Potem pokazał poduszkę z naszym zdjęciem. Każdy bardzo cieszył się z prezentów, z czego ja miałam też odrobinę radości. Justin pociągnął mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju.
-A teraz mały prezent ode mnie .. Zamknij oczy- zrobiłam tak jak rozkazał. Po chwili poczułam na szyi coś zimnego.
-Możesz otworzyć.- otworzyłam oczy, na mojej szyi znajdował się naszyjnik z połówką serducha i napisem 'best'.
-Gdzie druga połowa? - zapytałam ciekawa
-A tutaj- pokazał wisiorek, który zwisał na jego karku.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Tylko czemu on jest słodki? Okazało się, że Justin odkręcił głowe i pocałowałam go w usta. Oderwałam się od niego i wybiegłam z pokoju. To co działo się teraz w mojej głowie .. to jeden wielki burdel !
***

Miałam dodać wczoraj, ale się nie wyrobiłam
Schrzaniłam. Przepraszam ;c
Tagi: piąty
07.12.2012 o godz. 21:43
Położyłam się obok niego, ręką gładziłam jego miękkie włosy. Zasypiałam, gdy usłyszałam cichy płacz Justina. Zapaliłam lampkę i zobaczyłam, że chłopak siedzi na łóżku, twarz miał schowaną w dłoniach.
-Dlaczego płaczesz?- zapytałam siadając obok
-Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?
-Ale o czym ?
-Że z moją mamą jest tak źle?!-podniósł ton głosu, nie odpowiedziałam, wstałam z łóżka i poszłam na taras wcześniej zabierając fajki. Po przekroczeniu progu moje włosy rozwiał zimny wiatr. Zapaliłam papierosa i zaciągnęłam się. Poczułam na sobie gruby, miły materiał i niesamowite perfumy.
-Lekarz mówił, żebym Ci o niczym nie mówiła. Miałam to jednak zrobić jutro..- zaczęłam
-A dlaczego nie dziś?
-Bo zdałam sobie sprawę, że to by było za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Jesteś moim przyjacielem i martwię się o Ciebie.-Justin mnie przytulił, zabrał papierosa i go zgasił.
-A ty jako jesteś moją przyjaciółką, nie będę patrzył jak marnujesz sobie życie takimi paskudztwami! A teraz idziemy bo będziemy chorzy- Justin zaprowadził mnie do pokoju i położyliśmy się.

Następny dzień

Obudziłam się gdzieś grubo po 10. Dopiero teraz zorientowałam się, że jestem w wczorajszych ciuchach. Podeszłam do szafy, z której wyjęłam ciuchy. Poszłam do łazienki, w której wykonałam podstawowe czynności. Gotowa zeszłam na dół.
-Cześć, gdzie chłopaki?- przywitałam się z Julką
-Hej. Max śpi, a Justin pojechał do szpitala do mamy. Nie chciał Cie budzić.. a i powiedział, że jak wstaniesz to żebyś do niego zadzwoniła.
-Yhym...-wzięłam się za robienie śniadania, którym były czekoladowe płatki śniadaniowe. Po skończonym posiłku poszłam do siebie, żeby zadzwonić do Jusa.
Jeden sygnał..drugi..trzeci...odebrał
-Cześć Justin. Co tam?
-Czz-czzześć..- wyczułam w jego głosie strach.
-Coś się stało?- zapytałam
-Mama ... lekarze .. - rozłączył się. Spojrzałam się na telefon. Przestraszyłam się, co mogło się stać? Przez głowe przeleciały mi tysiące myśli. Ubrałam kurtkę i zbiegłam na dół. Krzyknęłam krótkie"Wychodze" i pobiegłam do garażu. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Jechałam szybko, bardzo szybko nawet 160/h. Byłam już pod szpitalem, znalazłam wolne miejsce, na którym zaparkowałam samochód. Wyszłam z auta i pobiegłam do szpitala. Coś mi mówiło, żeby pójść pod sale Jazzy, nie pomyliłam się. Na krześle przed salą siedział Justin.
Gdy mnie zobaczył podbiegł do mnie i przytulił.
-Co z twoją mamą?
-Przed chwilą z sali wyszedł lekarz. Powiedział, że w ostatniej chwili ją uratowali.- uśmiechnął się
-Widzisz, wiedziałam, że będzie dobrze.
-Możemy do niej wejść..- pociągnął mnie za rękę
-Co? Ja też?-spytałam zdziwiona
-Chcę, żeby Cię poznała.-zgodziłam się. Weszliśmy do sali, gdy mama Jusa go zobaczyła rozpromieniła się.
-Cześć mamo!- przytulił ją
-Dzień dobry..- powiedziałam i uśmiechnęłam się
-Justin kto to jest? Ja byłam na łożu śmierci a ty się umawiasz na randki?!- odpowiedziała oschle.
***

Cześć <333 Mamy gruudzień !!!! Czujecie to?? Niedługo święta ... i PREZENTY !!! XDDD
Co do rozdziału ... Hmm nie wiem. Taki jakiś nudny. A Wam jak podoba się czy nie ? Dziękuję Wam za te 7 komentarzy pod rozdziałem trzecim. Jesteście Wspaniali <33 Myślę, że i pod tym będzie tyle .. a może i więcej ? ^^
Tagi: czwarty
02.12.2012 o godz. 20:44
briliant-smile
Przy sobie zapominamy o codzienności
Skąd: Mazowieckie ;D
O mnie: uwielbiam tych, którzy wiedzą o mnie więcej , niż ja sama!
statystyki